| Mitsubishi Eclipse GST - (Bambo) |
Niedawno mieliśmy przyjemność opisania Nissana 350z Pana Rafała (Bambo). Dziś nadszedł czas na prezentację poprzedniego samochodu, jakim jest Mitsubishi Eclipse GST.Pojawienie się na wielkim ekranie filmu „Szybcy i wściekli” wywołało w naszym kraju spore zainteresowanie. Wizja tuningu, jaką tam naświetlono, mocno zadziałała na wyobraźnie miłośników tego szaleństwa. Odjechane auta, które biorą udział w tym filmie stały się dla wielu wzorem, czy po prostu poprzeczką do osiągnięcia. Zaczęła się gonitwa za niepowtarzalnym stylem. Właściciel tego pięknego auta, również uległ wpływowi tej kultowej produkcji i postanowił zbudować auto, które dorówna swoim stylem ekranowym kolegom. Taka baza jest wymarzona, gdyż pozostawia właścicielowi wolną rękę w każdej kwestii. Pierwszy krok jaki wykonano, to doprowadzenie samochodu do stanu idealnego, żeby później przy ewentualnych zmianach nie natrafić na niepotrzebne utrudnienia. Wymieniono kilka elementów w zawieszeniu oraz silniku. Już, że spokojną głową o stan techniczny zabrano się do wprowadzania w życie planu tuningowego. Pierwsza pozycja z planu obejmowała zmiany stylistyczne. Odpowiedni dobór czy wymiana poszczególnych elementów nadwozia, przy tak atrakcyjnej bryle, daje bardzo wymierne efekty. Zderzak, który nadawał się idealnie do wizji Bambo, to Blitz. Można go było również obejrzeć na Eclipsie występującym w „Szybkich i wściekłych”. Poszukiwania jednak nie były zbyt owocne. Postanowiono więc dorobić zderzak, przy założeniu że w centralnym wlocie kiedyś pojawi się intercooler. Prace nad stworzeniem wiernej kopii trwały około 2 miesięcy. Ale opłacił się taki trud, bo teraz zderzak jest jednym z głównych elementów nadwozia skupiających najwięcej uwagi obserwatorów. Do kompletu miał dołączyć zderzak tylny z Eclipsa po liftingu. Biorąc pod uwagę fakt, że nie jest to auto zbyt popularne w naszym kraju to znalezienie takiej części wcale nie jest łatwe. Udało się jednak i komplet zderzaków był gotowy do montażu. Pojawił się jednak jeszcze jeden problem – tylne lampy od wstecznego. Oryginalne to dość poważny koszt i uszczuplenie budżetu, więc potrzebna była tańsza alternatywa. Dokładne wymierzenie, pozwoliło w końcu znaleźć pasujące lampki, które pasowały idealnie w miejsca swojego przeznaczenia. W międzyczasie padł pomysł na wypuszczenie układu wydechowego po obu stronach tylnego zderzaka. Żeby go zrealizować należało wykonać drugi symetryczny otwór w zderzaku. Następny etap prac został przeprowadzony w warsztacie blacharskim. Zaspawanie dziur na tylnej klapie i błotnikach oraz zamontowanie racingowych zapinek na masce. Dla lepszego chłodzenia komory silnika na masce pojawił się wlot powietrza. W trakcie prac blacharskich Bambo ciągnął brakujące części do swojego wymarzonego auta. Pierwsze zza oceanu przypłynęły tylne lampy Altezza Look. Tuż za nimi przednie projekcyjne reflektory z fioletową soczewką oraz białymi obrysówkami. Oświetlenie było więc już w komplecie. Kolejny element stylistycznej zabawy to aluminiowy spoiler na klapę bagażnika z regulowanym kątem nachylenia. Jego walory estetyczne są spore, ale potrafi on również skutecznie dociskać tylną oś przy dużych prędkościach. Wraz ze spoilerem przyszły dwa przelotowe tłumiki końcowe a’la Mugen. Wykonane ze stali nierdzewnej dopasowane były średnicą pod dalsze modyfikacje. Ukoronowaniem wszystkich prac stylistycznych nadwozia, było przykrycie do odpowiednim lakierem. Padło na złotą gruboziarnistą perłę. Wybór nie był przypadkowy, lecz to wynik kolorystycznego planu Bambo. Czarne boki spoilera, grafitowe felgi i czarny dach kontrastują z tą barwą, więc można powiedzieć, że był to przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Dopełnieniem wizerunku Eclipsa, są jego felgi. 17 calowe BBS-y o szerokości 8 cali prezentują się o wiele lepiej niż te seryjne obręcze (niestety podczas sesji zdjęciowej auto stało już na komplecie zimowym z seryjnymi felgami 16 cali). Na przedniej osi założone zostały opony Dunlop Sp Sport 9000 215/45. Tył obuty jest w Micheliny Pilot Sport 235/45. Przy okazji pojawił się problem z prześwitem pod autem. Stan naszych dróg jak wiadomo pozostawia wiele do życzenia, a 7 cm pod przednim zderzakiem to zbyt mało żeby spokojnie podróżować bez obawy, że za chwilkę zostawi się zderzak na ulicy. Nadwozie było opuszczone poprzez zastosowanie sprężyn H&R-a – odpowiednio 60/40 mm. Żeby podnieść auto do góry założono sprężyny o obniżeniu -35 mm. Środek równie ważny Zaglądając do środka naszym oczom ukaże się łączenie barw. Zabieg podobny jak na nadwoziu. Ale takie dobieranie kolorów ożywia wnętrze i dobrze wpływa na jego ogólny wizerunek. Szarość obić i wykończeń, aż się prosiła o wprowadzenie drugiego koloru. Plastiki zostały, więc pomalowane pod kolor nadwozia. Popielniczki i schowek pokryto karbonem. Tak samo płyta nad radiem, na której umieszczono dodatkowe przełączniki do neonów. Seryjna kierownica została zastąpiona mniejszą (320 mm) Raid Dino, a na pedałach znalazły się sportowe nakładki. Pod nogami kierowcy i pasażera ułożone są dywaniki aluminiowe. Wymieniono także zegary Eclipsa. Te które są teraz - Indiglo, dotarły ze Stanów. Dodatkowo do nich założono aluminiową ramkę. Na kolumnie kierownicy umieszczono Turbo Timer HKS-a Type-1. Posiada on dodatkowe funkcje pomiaru. Nie mogło zabraknąć dodatkowych wskaźników monitorujących pracę silnika. Modne jest umieszczanie ich na słupku obok kierowcy. W karbonowej obudowie umieszczono dwa wskaźniki. Pierwszy z nich pokazuje ciśnienie doładowania, natomiast drugi służy do odczytu AFR (skład mieszanki). Zostały one dobrane z oferty firmy AutoMeter. Doładowany znaczy mocny Gdy ogół zmian na zewnątrz i wewnątrz samochodu dobiegł do końca przyszła pora na serce Eclipsa. Pierwszą rzeczą, jaką tu zrobiono to zbadanie stanu technicznego całego silnika. Rozebrany na części pierwsze i poddany szczegółowym oględzinom. Przy okazji poprawiono kanały, głowicę i zastosowano mocniejsze uszczelnienia z myślą o większym ciśnieniu doładowania. Seryjny filtr powietrza powędrował do kosza, a na jego miejscu założono potężny stożek od K&N-a wraz z osłoną termiczną, która ma go chronić przez złym wpływem wysokiej temperatury. Skoro poprawiono dolot powietrza, to musiano pomyśleć także o „wylocie”, czyli o układzie wydechowym. Cały układ wykonany jest ze stali nierdzewnej, a średnica rur ma tu 2.5 cala. Firma MG Motorsport wykonała downpipe. Dalej znajdziemy sportowy metalowy katalizator. Później układ poprowadzony jest na dwie strony, żeby można było założyć dwa ostatnie tłumiki. Tą operację wykonała firma Ulter. Nie mogło zabraknąć także pod maską zaworu upustowego BOV. Seryjny był zbyt słaby więc zastąpiono go mocniejszym z regulacją do 30 psi (2 bary). Do podnoszenia ciśnienia doładowania służy Manual Boost Controler. Przy jego pomocy, można wedle uznania podnosić ciśnienie, lecz z zachowaniem zdrowego rozsądku. W przednim zderzaku umiejscowiono większy i wydajniejszy intercooler (zapożyczono go od Iveco). Nie mogło braknąc także elektronicznych udogodnień. Urządzenie typu piggy back Apexi S-AFC2 zostało sprowadzone dla Eclipsa. Później już tylko wypadało zestroić całość w umiejętny sposób i cieszyć się jazdą tym oryginalnym okazem. Hamownia Artura z krakowskiego ProjectXS posłużyła do tego celu. Przy ciśnieniu doładowania 1.0 bara (takie jest w chwili obecnej ustawione) wykresy pokazały 226 KM oraz 334 Nm momentu obrotowego. AFR wahał się w bezpiecznej granicy 11.2:1. Jak mówi Bambo można w każdej chwili podnieść ciśnienie i wykrzesać z samochodu kryjące się zapasy mocy. Ale to auto nie służy do szybkiej jazdy czy ścigania się na dystansie ćwierć mili. Więc nie było sensu męczenie seryjnej turbiny Garrett T25. Na przyszły sezon już zaplanowane są kolejne zmiany. Większa turbosprężarka B16G, zmieniona pompa paliwowa na Valbro255 oraz większy wtryskiwacze – 550cc. To pozwoli na osiągnięcie mocy do 380 KM. Jeśli do tego dojdzie to będzie to bardzo mocna „ośka” Eclipsa o niebanalnym wyglądzie. Galeria: Zacytuj | Odsłon: 1361
|
||||||||||







Niedawno mieliśmy przyjemność opisania Nissana 350z Pana Rafała (Bambo). Dziś nadszedł czas na prezentację poprzedniego samochodu, jakim jest Mitsubishi Eclipse GST.
Następny etap prac został przeprowadzony w warsztacie blacharskim. Zaspawanie dziur na tylnej klapie i błotnikach oraz zamontowanie racingowych zapinek na masce. Dla lepszego chłodzenia komory silnika na masce pojawił się wlot powietrza. W trakcie prac blacharskich Bambo ciągnął brakujące części do swojego wymarzonego auta. Pierwsze zza oceanu przypłynęły tylne lampy Altezza Look. Tuż za nimi przednie projekcyjne reflektory z fioletową soczewką oraz białymi obrysówkami. Oświetlenie było więc już w komplecie. Kolejny element stylistycznej zabawy to aluminiowy spoiler na klapę bagażnika z regulowanym kątem nachylenia. Jego walory estetyczne są spore, ale potrafi on również skutecznie dociskać tylną oś przy dużych prędkościach. Wraz ze spoilerem przyszły dwa przelotowe tłumiki końcowe a’la Mugen. Wykonane ze stali nierdzewnej dopasowane były średnicą pod dalsze modyfikacje. 
Komentarze (2)
