| Golf GT Sport |
|
Ikony charakteryzują się tym, że się ich nie zmienia. Odnoszą sukces w takiej formie w jakiej są i konserwatywny VW nie zamierza szokować kolejnymi generacjami swojej największej ikony... Golfa. Z zewnątrz aż ciężko coś ciekawego o nim powiedzieć, jednak koncern z Volfsburga wprowadzając do swojej gamy odmianę GT, przygotował nam dużą niespodziankę pod maską.
Obcięcie literki „I” ze słynnej już nazwy „GTI” nasuwa sugestię, jakobyśmy mieli do czynienia z młodszym bratem. I tak jest faktycznie, auto znajduje swoje miejsce w szeregu zaraz za wspomnianą już wersją GTI. Nazwa pierwowzoru i jego bogata historia nobilituje nowego kompakta, aby był czymś więcej niż tylko prostym „wozidełkiem”.Wspomnianą wcześniej niespodzianką jest podwójnie doładowany silnik o pojemności jedynie 1,4l. W niskich obrotach rządzi nim kompresor mechaniczny, dalej włącza się turbo. Efekt jest zaskakujący, gdyż z tak małej pojemności mechanicy Volkswagena wyciągnęli 170KM. Jednak moc to nie wszystko. Ideą producenta jest włożenie łyżki dziegciu pomiędzy fanów silników wysokoprężnych. A w świecie diesli królują dwa parametry: wysoki moment obrotowy „z samego dołu silnika”, oraz niskie spalanie. W tej pierwszej kategorii Golf GT sprawdza się więcej niż dobrze. Silnik osiąga maksymalne parametry (240NM) już od 1500rpm, jednak w przeciwieństwie do diesla, nie „umiera” po chwili ekscytującego ciągu, tylko charakterystycznie dla silników benzynowych „kręci się” aż ponad 6000, w których osiągana jest maksymalna moc. Prawda że budzi zainteresowanie??? Jednak kubeł zimnej wody także się należy. Niestety ekonomika jest bardziej ze świata benzynowców niż ropniaków. Oczywiście ze względu na małą pojemność zużycie paliwa jest na akceptowalnym poziomie. 10 litrów w mieście i 6 w trasie nie jest bardzo złym wynikiem. Najmocniejszy z diesli jest lepszy od tego TSI o 1,5 do 3 litrów, a słabsze go jeszcze bardziej deklasują. Z kolei mocniejsze GTI pali tylko około 1 litr więcej. Przypomnijmy w tym miejscu, że toczy się dyskusja na temat ponownego przejmowania rynku przez silniki benzynowe, a opisywany silnik 1,4TSI ma być jednym z argumentów w tej dyskusji. Idea jest taka, by osiągnąć niskie spalanie, dzięki zmniejszaniu pojemności, a jednocześnie doładowaniem poprawić osiągi. Tą drogą podąża także Opel z silnikiem 1,6 Turbo, a także Fiat, wprowadzając 1,4 Turbo. Oczywiście jest za wcześnie, by jakikolwiek z producentów wprowadził takie silniki zamiast konstrukcji wysokoprężnych, ale raczej ma to być ciekawostka w ofercie. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja, jednak na chwilę obecną diesle wygrywają zdecydowanie i nadal bardzo dynamicznie się rozwijają. Powracając do naszego Golfa należy się jeszcze słowo o osiągach, a także ile musimy za nie zapłacić. Prędkość maksymalna wynosząca 220km/h oraz czas sprintu do „setki” wynoszący około 8 sekund to przyzwoite parametry. Stawiają wersje GT dokładnie pomiędzy GTI, a „topowym” 140 konnym dieslem 2.0l. Cena niestety nie jest tak okazyjna, 90tyś. za skrzynię manualną, to wygórowana kwota, a około 100tyś. za wersję ze skrzynią DSG, to już rejony należące do starszego brata „GTI”. Czy opłaca się aż tyle płacić za eksperyment naukowy?? Wydaje mi się to niestety absurdalne i nadal dalekie od poziomu prezentowanego przez silniki diesla. Tak więc ja dziękuje i grzecznie postoję z boku... A może VW eksperymentuje, bo nadal nie potrafi skonstruować dobrego silnika w technologii common-rail i wspiera się jakimiś pół-środkami. Autor: Paweł Chojnacki Źródło:www.autka.net Zacytuj | Odsłon: 825
|
||||||||








Skomentuj
